Pierwsza wyprawa gruntowa na kanał. Rybki nawet dopisały.
Łowiłem na dwie wędki, jedna to typowa gruntówka z koszyczkiem zanętowym gdzie na hak poszedł pęk robaczków czerwonych (dendroben) a drugi to był spławik. Rybki podnęciłem zanętą 2 puszki kukurydzy konserwowej, pół bochenka mokrego chleba, ćwiartka pinki i zanęta Dragona Leszcz. Na spławik łowiłem na białego robaka. Udało mi się złowić kilka uklei, dwa leszcze i karasia.
W podbieraniu ryb pomagał mi mój towarzysz wypraw na ryby – pies Reksio.
Po chwili na gruntówce małpka pojechała do samego kija. Po zacięciu i krótkim cholu na brzegu zameldował się taki oto potwór:
Łowiłem na kanale na Wiśle. Powiem szczerze, że łwoienie stacjonarne powoli mnie wciąga. Ten klimat – grill, kocyk, radyjko, rodzina i piesek nad wodą. Jest coś w tym.



Sum potwór
Ja też z pieskiem jeżdżę na rybki.
Kto ci robi fotki?