Pojechałem na godzinkę. Na moją Wisełkę. Wybrałem rozlewisko czyli ujście Skawy do Wisły. Jest to dosyć fajne miejsce, woda czasami tam fajnie kręci i zbira się tam drobnica, a za drobnicą podążają drapieżniki. Ludzi też tam jest mało bo to już okręg Kraków więc można spokojnie połowić.
Obławiałem srebrną obrotówką dragona „2″ pewne wypłycenie w poszukiwaniu okonii aż tu nagle jak nie wygnie mi kij i zaczęło się. Po chwili widzę już rybę pod brzegiem, wieeelki łeb i zębicha. Jeszcze jeden odjazd i jest na brzegu. Wychudzony, wymęczony po tarle. Zapewne samica (szczupak powyżej 80cm to na 95% samica a powyżej 90cm na 99%). Ten ma 90cm. Fotka i wraca do wody. Szkoda że spotkaliśmy się zaraz po tarle, zapewne taka sztuka w lipcu czy sierniu zapewniłaby więcej emocji.
-
Archiwa
- Sierpień 2011
- Lipiec 2011
- Czerwiec 2011
- Maj 2011
- Kwiecień 2011
- Luty 2011
- Styczeń 2011
- Grudzień 2010
- Listopad 2010
- Październik 2010
- Wrzesień 2010
- Sierpień 2010
- Czerwiec 2010
- Maj 2010
- Kwiecień 2010
- Marzec 2010
- Luty 2010
- Styczeń 2010
- Grudzień 2009
- Czerwiec 2009
- Maj 2009
- Kwiecień 2009
- Marzec 2009
- Luty 2009
- Styczeń 2009
- Grudzień 2008
- Październik 2008
- Sierpień 2008
- Lipiec 2008
- Czerwiec 2008
- Maj 2008
- Wrzesień 2007
- Lipiec 2007
- Czerwiec 2007
- Maj 2006
-
Meta

Faktycznie, łeb ma jak kaczor a reszta chuuuda. Ryby zaraz po tarle są mało waleczne, to fakt.