To był maj. Szczupak nie chciał współpracować więc udałem się na wypłycenie popatrzeć za okoniem. Przynętą był paproszek koloru „motoroil”, główka 3g.
Uderzenie bardzo mocne, ostre wręcz. Z początku myślałem że to szczupak i zaraz zabawa się kończy, gdyż nie miałem stalki a plecionka to 0,06. Dawałem mu fory, pozwalałem tyrczeć hamulcem. Pod brzegiem zgłupiałem widząc brązowego, pryszczatego leszcza. Już kiedyś łowiłem leszcze na spinning ale nigdy tak duże. Po wyciągnięciu na brzeg, zmierzeniu (60cm) zrobiłem mu fotkę na pamiątkę i wypuściłem, aby dalej kontynuował tarło.

Ja podobnego złowiłem na grunt.
Leszcz ładny, ale mogłeś go chociaż zabić w mniej brutalny sposób a nie krew rozmazana w okół niego