Czerwcowy wypad na Przewóz.
Na początku łowiłem na przepływankę koło wodospadu.
Złowiłem kilkadziesiąt uklejek, kilka płoci i leszczy (drobnych) i jedną brzankę. Druga brzana wypięła mi się pod brzegiem. Nie była duża ale mocna i bardzo nerwowa a na 0,14 z przyponem 0,12 i haczyku 16 nie można szaleć więc wygrała.
Koło 12 postanowiłem udać się za boleniem. Dosłownie w 4 rzucie siudakiem na płytkiej, przezroczystej wodzie wystartował do przynęty bolek. Super sprawa widzieć jak niczym błyskawica tnie za popperem i go dopada. Po krótkim holu był na brzegu. Ładna prawie 70′tka.
Skoro Boleń już był zmieniłem przynętę na paproszka i szukałem kleni i jazi koło kamieni. Niestety zbyt duży wiatr uniemożliwiał prowadzenie przynęty dlatego zwinąłem spinning i poszedłem rozpakować przepływankę i karpiówki.
Zanęciłem 4 mery od brzegu i łowiłem leszcze, krąpie, płocie, kleniki i oczywiście ukleje. Nagle spławiczek po raz kolejny poszedł w dół, zacinam a tu większy niż zwykle opór. Jako że łowiłem blisko brzegu od razu wziąłem podbierak i wylądowałem na brzeg takiego oto potwora:
Po kilkunastu małch rybkach zaciąłem na prawdę dużą (jak na sprzęt na który łowiłem) rybkę. To był dobry sprawdzian dla mojego sprzętu i moich umiejętności. Bałem się o przypon 0,12 bo nie zmieniany był od 2 wypraw ale po może 6 minutach udało mi się bezpiecznie rybkę zaprowadzić do podbieraka. Piękną rybka.
Łowiłem na pinkę i białego. Nęciłem Megamix + Kolendra + Glina +Klej +Żwir.
Wszystkie rybki wróciły do wody lecz jaź był chwilę oszołomiony i stał przy brzegu. Odpłynął kawałek w bok i na jego nieszczęście jakiś dziadek ze stanowiska obok go zwinął podbierakiem.





