Zerwany sum i przygoda pod mostem

Wybrałem się dziś na Wisłę porzucać za jakimiś drapieżnikami. Nad wodą byłem około 16:30. Zanosiło się na deszcz więc postanowiłem pójść na wypłycenie pod mostem (nie padałoby mi na głowę).

Zaparkowałem auto pod mostem obok innego samochodu, błędnie wziętego przeze mnie jako samochodu wędkarza. Zacząłem się wypakowywać lecz nagle zauważyłem poruszenie w samochodzie i młodą kobietę szybko ubierającą bieliznę. Po chwili pokazał się koleś, starszy od niej na oko jakieś 20 lat, wyraźnie zadowolony. Wrzuciłem wędki do auta i postanowiłem im nie przeszkadzać.

Pojechałem w dół rzeki aż do miejsca gdzie Wisła robi ostry zakręt. Zaparkowałem, wziąłem wędkę i stanąłem na skarpie. Wiaterek był lekki, z zachodu. Po godzinie roszad przynęt pierwsze branie, prawdopodobnie okoń za ogon przynętę chwycił. Zmieniam na woblera 5,5cm złoto-czarnego. Pierwszy zarzut, kilka obrotów kołowrotkiem i szarpnięcie. Zacinam i jest, sandaczyk ok. 25cm. Rzucam dalej lecz do 18.00 nic. Zmieniam przynętę na białego predatora z główką 15g. Rzucam daleko, ściągam 2-3 obroty kołowrotkiem i czekam 3-4 sekundy, i tak cały czas. Za 3 rzutem lekkie puknięcie w przynętę, zacinam i zaczep. Puszczam na chwilę aby sie odczepiło nagle zaczep rusza w górę rzeki! Podnoszę kij i zacinam na wszelki wypadek. Na kiju czuję ogromne szarpania, czuję że jest to spora ryba. nagle się zatrzymuje na jakieś 10 sekund, kij wygięty, plecionka naszpanowana. Po chwili znowu rusza w górę rzeki, kontroluję ją aż nagle zmienia kierunek i ostro prze w drugą stronę. PYKKKK… Pękła plecionka – ryba wygrała. Wyciągam resztki plecionki, przykucnąłem i analizuję całą walkę z rybą. Mogłem poluźnić hamulec zamiast ją tak trzymać sztywno. Plecionka ma wytrzymałość 12kg, ciekaw jestem ile miała ryba. Zjawia się wędkujący obok, pyta się co się stało, widział jak ciągłem rybę. Mówi, że to pewnie sum, mówi że w tym miejscu kilku już urwało sprzęt na sumach. Są tu sztuki pod 150cm mające nawet 25kg wagi. Trudno się mówi, taki jest sport. Zakładam nową przynętę, pierwszy rzut. Za przynętę tak samo predator biały, jeden obrót – czekam, drugi obrót i bum. Znowu siedzi, ale wyraĹşnie czuję, że o wiele mniejsza. Wyciągam na brzeg ładnego sandaczyka, może miał 35-40 cm. Robię mu fotkę i wraca do wody.

Do 20:30 ryby nie biorą już. Zmieniam przynęty, sposoby prowadzenia. Nic. Zwijam sprzęt, zerkam jeszcze raz na to miejsce. Odjeżdżam. Jutro będzie rewanż!

Łowiłem na: Wędzisko Konger 280cm 15-25g. Kołowrotek MITCHELL ELX 300R Plecionka 0,18 fluo. Przynęty na główkach 10 i 15 gram, 7-8cm.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Spinning, Wyprawy Na Ryby i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>